Zaległości

wtorek, 24 marca 2015

Biję się w pierś... boooo już dłuuugo nic nie pisałam. Ale to nie znaczy, że nic nie robiłam :-)
Po prostu przy Młodym, jakoś nie mam czasu na pisanie. Miesiąc temu Robert zaczął chodzić, więc możecie sobie wyobrazić, jaki armagedon w domu jest. Nawet dobrał się do drewnianych, jeszcze nie skończonych, świeczników i postanowił poryrać nimi o ścianę w salonie :-)
Świeczniki przeżyły, ściana nie bardzo :-)
No ale do rzeczy. Kiedyś pisałam, że Szewc bez butów chodzi, a dokładnie to było rok temu. No i w końcu zmajstrowałam sobie chustecznik no i hurtem poleciałam ze skrzyneczką na klucze. Niby nic, ale to moje pierwsze prawdziwe przecierki :-)

Co Wy na to?



 Chustecznik stoi dumnie na półeczce, a skrzyneczka wisi w przedpokoju :-)
Ponadto, zrobiłam też świecznik w ramach podziękowań...



 no i na walentynki postanowiłam poczynić serduszka :-) tak do bukietu kwiatków od męża oraz na rozdawajkę :-)


Czyli coś jednak robiłam, z oporami, ale się udało :-)
Teraz w przygotowaniu komplecik świeczników i skrzyneczka na różności :-)
tylko trzeba znaleźć czas żeby to wykończyć :-)
pozdrawiam :-)
Jola
Czytaj dalej »

Monotonne skubanie

wtorek, 17 marca 2015

Lubię machać szydełkiem, jednak do większych projektów zawsze brakowało mi cierpliwości. Wolę efekty “już-teraz” a nie monotonne skubanie. Ostatnio jednak zawzięłam się. Zamarzyłam sobie dziergany dodatek na wiosnę.
Czytaj dalej »

Burda–inspiracje

piątek, 20 lutego 2015


Choć za nami już prawie cały luty, to pogoda iście wiosenno – jesienna. I co tu dużo ukrywać, w mojej kudłatej głowie też już wiosna. Tak jak we wszelakich szyciowych magazynach. Kilka udało mi się nabyć, i co tu dużo ukrywać: już się czaję na fajne materiały by kilka projektów zrealizować. Specjalne wydanie Burdy: Vintage urzekło mnie kilkoma projektami, jednak prym wiedzie szeroka spódnica i sukienka do tańca. Choć wydanie jest z zeszłego roku, to przynajmniej spódnicę warto byłoby mieć w szafie.

thumb_560x800_10_w (1)

thumb_560x800_10_w
Ostatnio podoba mi się wszystko na tyłek, co uszyte jest ze sporej ilości materiału, więc w tych dwóch projektach zakochałam się z miejsca. Sądzę, że prędzej czy później przeczytacie przynajmniej o tym, jak szyłam spódnicę.
Lutowy numer Burdy skusił mnie aż trzema projektami: dwóch bluzek i jeden spódnicy.

thumb_560x800_10_w (2)

thumb_560x800_10_w (4)

thumb_560x800_10_w (3)

Koszula w środku na zdjęciu wygląda zupełnie normalnie, jednak w rzeczywistości jest bardzo obszerna i prosta, co daje ciekawy efekt i maskuje niedoskonałości wokół pasa.
Przeglądałam też już projekty z najnowszego numeru Burdy, i bardzo mi się spodobało parę projektów spódnic i okładkowa sukienka. Wychodzi na to że zaczyna się bardzo pracowity okres dla mojej małej Alicji…
Czytaj dalej »

Mam dres

piątek, 6 lutego 2015

Już jakiś czas temu kupiłam dwa metry dzianiny dresowej. Zamysł był taki, żeby zrobić z niej kopię spódnicy o której pisałam tu. Zdecydowałam się na to, bo znalazłam fajną dresówkę, która z jednej strony jest w kolorze ciemnego grafitu. a z drugiej różowa.


Ciężko było mi jednak znaleźć ściągacz do pasa, więc materiał leżał w szafie i dojrzewał. Aż w końcu wykroiłam bluzę. 
Gdyby ktoś chciałby mnie zapytać o wykrój - nie posiadam. W zamyśle miał być dekolt w szeroką łódkę, krawędzie surowe bez podkładania i obszywania, bluza szeroka, luźna, wygodna. Tak też chwyciłam mydełko krawieckie i odrysowałam co pomyślałam uwzględniając pomiary strategicznych części ciała.





Nie ukrywam że jest to jeden z moich ulubionych rodzajów bluzek. Szeroki w łódkę dekolt odkrywający ramiona i luźny dół, zakrywający nadmierne okrągłości. 
Pozostał jeszcze metr dzianiny. Idę szukać inspiracji ;)
Czytaj dalej »

Tiulówka - bankietówka

wtorek, 3 lutego 2015

Kilka dni, kilka przepalonych szarych komórek, dwie złamane igły, dziesiątki zerwanych nici i tyle samo ukłuć w palce. Tak walczy się właśnie z tiulem w spódnicy. Nawet mierzenie obwodu w pasie nie było tak straszne, jak wszywanie podszewki do gumki obszytej tiulem... ale czy można? Można!

Jak wspominałam wcześniej, tiulowe szaleństwo dopadło i mnie. Zamarzyła mi się kiecka, i choć ostatecznie odbiega ona znacznie od tego co było w mojej głowie, efekt i tak jest zadowalający. Przynajmniej dla mnie. Oto tiulówka - bankietówka: 





Na uszycie tego cudeńka zużyłam w sumie kilka centymetrów czarnej gumy o szerokości 50 mm, 3 metry czarnego tiulu oraz kawałek czarnej podszewki.  
Teraz tylko czekać do wiosny...


Czytaj dalej »