W sumie to zrobiłam to już jakiś czas temu, ale chyba musiałam dojrzeć do myśli, że mi się to podoba i mogę umieścić zdjątka na blogu do Waszej oceny...
Może nie jest zachwycające, ale mi się podoba.
Serwetnik i pierścienie na serwetki zrobiłam pierwszy raz przy użyciu patyny. Nigdy nie używałam patyny, więc nie bardzo wiedziałam jaki będzie efekt końcowy. Jednak ostatnimi czasy na http://www.youtube.com/ oglądam z zamiłowaniem dzieła autorki Inspirello. Jestem zachwycona tym, co ta Pani tam wyrabia... i z przykrością stwierdzam, że aby osiągnąć taki stan zaawansowania to musiałabym chyba wszystkie wolne chwile spędzać na szkoleniach :-) No coż, nie wykluczam, ze w końcu się zmotywuję na jakieś szkolonko, a tym czasem prezentuję Wam zdjęcia zrobionego serwetnika i czterech pierścieni do serwetek.
Dodam tylko, że środek serwetnika i pierścieni pomalowałam bejcą:-)
Oczywiście cały komplet jest jeszcze do zakupienia :-)
pozdrawiam
Małe "co nieco"
środa, 12 czerwca 2013
wtorek, 28 maja 2013
Filcowe zmagania - kopertówki i nie tylko :-)
Ostatnie tygodnie były w połowie "twórcze". Jednego dnia nie miałam humoru a miałam wenę a drugiego na odwrót. To chyba właśnie dlatego się mówi, że kobiety zmienne są :-)
Wraz z nadejściem urodzin mojej Madzi, postanowiłyśmy z Kozą, że zrobimy dla niej na prezent kopertówkę z filcu. Tak więc zamówiłam filc z allegro. Ku mojemu zdziwieniu przyszedł bardzo szybko. No ale powstał kolejny problem - ja nie mam maszyny do szycia...
Początkowo plan był taki, że ja robię wykrój i wysyłam do Kozy do Elbląga, aby zszyła wszystko ładnie pięknie (bo ma maszynę). Jednak stwierdziłam, że to bez sensu tak wysyłać i odsyłać, więc wykorzystam męża do szycia (w końcu jego dziadek był szewcem,to przypuszczam, że coś w genach zostało). No i się nie pomyliłam :-) Mężu z chęcią pomógł, baaaa, nawet zszył lepiej niż maszyna :-)
a efekty naszej wspólnej pracy prezentuję poniżej :-)
Wraz z nadejściem urodzin mojej Madzi, postanowiłyśmy z Kozą, że zrobimy dla niej na prezent kopertówkę z filcu. Tak więc zamówiłam filc z allegro. Ku mojemu zdziwieniu przyszedł bardzo szybko. No ale powstał kolejny problem - ja nie mam maszyny do szycia...
Początkowo plan był taki, że ja robię wykrój i wysyłam do Kozy do Elbląga, aby zszyła wszystko ładnie pięknie (bo ma maszynę). Jednak stwierdziłam, że to bez sensu tak wysyłać i odsyłać, więc wykorzystam męża do szycia (w końcu jego dziadek był szewcem,to przypuszczam, że coś w genach zostało). No i się nie pomyliłam :-) Mężu z chęcią pomógł, baaaa, nawet zszył lepiej niż maszyna :-)
a efekty naszej wspólnej pracy prezentuję poniżej :-)
Filcowa kopertówka z fioletowymi dodatkami:
Tak oto prezentuje się kopertówka :-)
oczywiście pod ciemnym filcem jest zatrzask, a pasek ciemnego filcu posłużył nie tylko jak ozdoba, ale bardzo praktyczne "przytrzymywanko" (nawet nie wiem czy takie słowo istnieje :-))
Kolejnym etapem były urodziny szwagierki :-)
No i co tu wymyślić?? Oczywiście torebka z filcu - ale już nie kopertówka, a taki sobie kuferek.
Szyciem zajął się mąż, no i znowu byłam bardzo zadowolona z jego pomocy :-) Do kuferka filcowego dorobiłam kolczyki, takie same jak kwiatki na kuferku. No i komplet gotowy.
Filcowy kuferek
Nadmieniam, że może nie wygląda na duży - bo nie jest, ale dwa piwka w puszce i portfel się zmieszczą :-)))
A oto następna kopertówka, zrobiona dla Pani Gosi. Prezent urodzinowy od jej męża :-)
Oczywiście komplet z kolczykami.
Filcowa kopertówka z niebieskimi dodatkami:
Wszystkie przedmioty z filcu są przeze mnie impregnowane, podobno bardzo dobrym preparatem :-)
Dziękuję mojemu Mężu za pomoc, bez niego bym nie dała rady, ponieważ jestem kompletnym beztalenciem do szycia :-)
Kolejne torebeczki już czekają aby je dokończyć :-)
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Oficjalnie...
... przyznaję się do winy. ;) Coraz mniej szydełkuję, a jak już coś zrobię, to zabieram się jak pies do jeża żeby zrobić fotkę. Ale nie obiecuję, że będę częściej to robić od teraz. Wiele rzeczy mam pozaczynanych - ale nie dokończonych. Ale jako że wiosna za oknem, powoli wracam do wiosennych kolczyków. I tak oto dwie pierwsze pary - oczywiście jeszcze bez bigli, ale to już tylko formalność ;)
Mam zapał i wenę na więcej, jednak to za jakiś czas. Z resztek zimowych powstała także róża na rękę i różowa bransoletka. Róża ładnie się prezentuje na rączce, jednak jest zrobiona z wełny i może trochę grzać nadgarstek;)
Ktoś chętny? ;)
Pozdrawiam :)
środa, 10 kwietnia 2013
Chwilowy??? powrót do decoupag'u :-)
No i się zaczęło...
Kolejne wariacje z decoupage'm, w sumie nic szczególnego.
Na początek muszę się przyznać, że z bolącym sercem zrobiłam zielono-różową skrzynkę. Stała taka samotnie w pokoju roboczym, zwanym "ósemką", chyba dobre pół roku i czekała aż się za nią zabiorę, no i nadszedł ten czas... chociaż wcale nie byłam przekonana co z nią zrobić.
Jakoś ostatnimi czasy (a tak naprawdę od Świąt Bożego Narodzenia) zupełnie opuściła mnie wena robocza :-( na nic nie miałam pomysłu, nic mi się nie podobało itd... aż postanowiłam się zmusić :-) i takie pudełeczko mi wyszło :-) Może jakaś mama w swoje (nadchodzące) święto by się ucieszyła z takiego pudełka? jest naprawdę spore.
Hurtem zrobiłam też chustecznik z bordową wstążeczką :-) myślę, że będzie idealny na Dzień Matki :-) cena 30zł
No a potem się okazało, że w pracy też trzeba robić decoupage na odpust, aby dzieciaki uzbierały sobie na kolonie. I tym sposobem powstały kolejne prace... może nie zachwycają, ale byle jakie też chyba nie są?
Mam jeszcze jeden mały problemik... Nasza młoda, przyszła mama Paula szykuje się na przyjście Szymka na świat :-) no i ja zostaje sama z tym blogiem. W sumie to nigdy nie byłam na tyle zdolna, żeby samemu tworzyć takie miejsce, więc mam nadzieję, że Paula, mimo wielu obowiązków i drugiego bloga znajdzie troszkę czasu, żeby czasami tu wpaść i np. pokazać nam swoje prace :-)
Pozdrawiam
Kolejne wariacje z decoupage'm, w sumie nic szczególnego.
Na początek muszę się przyznać, że z bolącym sercem zrobiłam zielono-różową skrzynkę. Stała taka samotnie w pokoju roboczym, zwanym "ósemką", chyba dobre pół roku i czekała aż się za nią zabiorę, no i nadszedł ten czas... chociaż wcale nie byłam przekonana co z nią zrobić.
Jakoś ostatnimi czasy (a tak naprawdę od Świąt Bożego Narodzenia) zupełnie opuściła mnie wena robocza :-( na nic nie miałam pomysłu, nic mi się nie podobało itd... aż postanowiłam się zmusić :-) i takie pudełeczko mi wyszło :-) Może jakaś mama w swoje (nadchodzące) święto by się ucieszyła z takiego pudełka? jest naprawdę spore.
Hurtem zrobiłam też chustecznik z bordową wstążeczką :-) myślę, że będzie idealny na Dzień Matki :-) cena 30zł
Mam jeszcze jeden mały problemik... Nasza młoda, przyszła mama Paula szykuje się na przyjście Szymka na świat :-) no i ja zostaje sama z tym blogiem. W sumie to nigdy nie byłam na tyle zdolna, żeby samemu tworzyć takie miejsce, więc mam nadzieję, że Paula, mimo wielu obowiązków i drugiego bloga znajdzie troszkę czasu, żeby czasami tu wpaść i np. pokazać nam swoje prace :-)
Pozdrawiam
piątek, 15 marca 2013
Kolejna dawka filcu :-)
Witajcie oto kolejna dawka filcu :-)
Naszyjniki robiłam w pracy z dzieciakami na kiermasz. Zdjęcia nie są najlepsze, a komplety w realu prezentują się dużo lepiej :-)
Jajka z filcu tez robiłam z dzieciakami w pracy, bardzo się starały i spodobała im się zabawa z filcem :-)
Mam nadzieję, że chociaż mała ilość tych umiejętności zostanie im w głowie, i w przyszłości będą wykorzystywać tą wiedzę i umiejętności do zabaw ze swoimi dzieciakami :-) Są to początki ich pracy z filcem więc proszę o wyrozumiałość :-)
A to pierwsze etui na telefon, które zrobiłam :-) Tak szczerze to podpatrzyłam męża jak wycina jakieś literki z filcu i też postanowiłam tak zrobić. Więc powycinałam sobie wzorki, które podszyłam różnymi kolorami i tak to wyszło :-)
Nie ukrywam, że "moje starsze dzieciaki" z pracy też podpatrzyły mnie i zrobiły już swoje etui, które prezentują się o niebo lepiej od mojego :-) jednakże nie są jeszcze skończone :-) jak skończą to wstawię zdjęcia :-)
Pozdrawiam
Naszyjniki robiłam w pracy z dzieciakami na kiermasz. Zdjęcia nie są najlepsze, a komplety w realu prezentują się dużo lepiej :-)
Jajka z filcu tez robiłam z dzieciakami w pracy, bardzo się starały i spodobała im się zabawa z filcem :-)
Mam nadzieję, że chociaż mała ilość tych umiejętności zostanie im w głowie, i w przyszłości będą wykorzystywać tą wiedzę i umiejętności do zabaw ze swoimi dzieciakami :-) Są to początki ich pracy z filcem więc proszę o wyrozumiałość :-)
A to pierwsze etui na telefon, które zrobiłam :-) Tak szczerze to podpatrzyłam męża jak wycina jakieś literki z filcu i też postanowiłam tak zrobić. Więc powycinałam sobie wzorki, które podszyłam różnymi kolorami i tak to wyszło :-)
Nie ukrywam, że "moje starsze dzieciaki" z pracy też podpatrzyły mnie i zrobiły już swoje etui, które prezentują się o niebo lepiej od mojego :-) jednakże nie są jeszcze skończone :-) jak skończą to wstawię zdjęcia :-)
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)












.jpg)